Marionetka
Czuję ten dotyk na mojej skórze
Chłód wciąga mnie coraz głębiej
Moje ramiona rozpostarte szeroko
To nie skrzydła, a jednak latam
Na powierzchni unosi się moje ciało
Pode mną tylko ból i rozpacz
Jestem słaba - a jednak walczę
Unoszę się wyżej wstrzymując oddech
Rozgarniając drżącymi dłońmi uczucia
Nie jestem stworzona dla pustki i samotności
Tak o mnie mówiłeś, a ja ci uwierzyłam
Jednak wciąż są ze mną, tuż obok
Mocnym uchwytem łapią palce moich stóp
Próbują ściągnąć mnie w dół, jeszcze głębiej
Są silne - a jednak jestem silniejsza
Powiedziałeś mi, że to jedyny sposób
Rozłożyć ramiona jak skrzydła
Pazurami rozdzierać serca
Prośby o pomoc zbywać
Obojętnym wzruszeniem ramion
Udawać niewzruszoną na krzyk
Obojętną na smutek
Starać się nie utonąć
Brnąc do celu z całych sił
Zabijając siebie -krzywdząc innych
Powiedziałeś mi, że tak będzie dobrze
Obiecałeś, że dzięki temu będę szczęśliwa
Obojętność miała być obroną przed bólem
Więc serce schowane w zaciśniętej dłoni trzymam
"Dzięki temu nikt cię nie zrani"
Tak brzmiały twoje obietnice
Dlaczego więc czuję, że tonę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz