Jak bardzo człowiek może być wyprany z emocji
Gdy widzi błąd który zrobił ukazując serce
Serce które przez wiele długich lat było ukryte
Leżało w ciemnej piwnicy przykryte kurzem
Podgryzane przez bezwzględne szczury
Zapomniane przez resztę ludzkości
W samotności przez chwilę było wolne
Niestety ludzie to stworzenia stadne
Pewnego dnia moje serce zatęskniło
Za dawnym życiem i ciepłym słowem
Ale było cicho, tak cichuteńko
Nie chciało mówić - słuchało
Pokazałam Ci serce jak na dłoni
Płakałeś wtulony w moje ramiona
Mówiłeś o tym co dobre i co złe
I przez chwilę czułam się szczęśliwa
Bo moje serce schowałeś w szkatułce
Niestety szczęście bywa ulotne
Wyrzuciłeś moje serce sępom na pożarcie
Pastwiły się nad nim dziobiąc boleśnie
Wtedy pierwsze łza spłynęła po policzku
Znalazłam je i schowałam w skrzyni
Zmusiłam je by znów pokochało samotność
Srebrny klucz przetopiłam
Na obrączkę nienawiści