W ciemnościach skrywam płynące łzy
Nie mówię nikomu, gdy boli
Nie krzyczę gdy coś idzie źle
Z kieszeni sypię kłamstwami
Nie wierzę już w spadające gwiazdy
Które życzenia me spełniać miały
Nie wierzę w czterolistną kończynę
Której niegdyś szukałam wśród traw
Uśmiecham się, gdy tak trzeba
Przez sitko kultury cedzę słowa
Szczerość chowam na końcu języka
Wiem jak rani ludzka mowa
Nie biegam boso wśród świeżo ściętych traw
Nie łapię już spadających płatków śniegu
Własne sny schowałam w starej szkatułce
Klucz ukryłam gdzieś na dnie serca swego
Jedynie czasem ten nieznany ból serce ściska
Bo wiem, że dorosłam, po drodze gubiąc marzenia
Nie mówię nikomu, gdy boli
Nie krzyczę gdy coś idzie źle
Z kieszeni sypię kłamstwami
Nie wierzę już w spadające gwiazdy
Które życzenia me spełniać miały
Nie wierzę w czterolistną kończynę
Której niegdyś szukałam wśród traw
Uśmiecham się, gdy tak trzeba
Przez sitko kultury cedzę słowa
Szczerość chowam na końcu języka
Wiem jak rani ludzka mowa
Nie biegam boso wśród świeżo ściętych traw
Nie łapię już spadających płatków śniegu
Własne sny schowałam w starej szkatułce
Klucz ukryłam gdzieś na dnie serca swego
Jedynie czasem ten nieznany ból serce ściska
Bo wiem, że dorosłam, po drodze gubiąc marzenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz