Wciąż wracam....
Spadam
Powoli spadam
Czy kiedyś oprę się spadaniu?
Czy powietrze stanie się gęste?
Wznoszę się
Na chwilę wznoszę się
By z podniesioną głową spojrzeć Ci w oczy
Byś po raz kolejny mógł mnie wyśmiać
Pozwalam Ci
Godzę się na to, byś mnie ranił
Po raz kolejny próbuję to wytrzymać
Zaciskam pięści - to ostatni pocałunek
Walizka pełna żalu
Tym razem odchodzę
Wciąż się waham
Spadanie boli
Niepewność
Odszedł sezon spadających liści
Ni to zimno, ni ciepło w sercu
Zapach drewna z kominka
Deszcz i wiatr za oknem
Gdzie podział się biały puch?
Kto ukradł śnieg?
Nie oczekuję już na dzwoneczki
Nie wierzę w Świętego Mikołaja
Ubieram Świąteczne Drzewko
Pakuję prezenty w pośpiechu
Czy znajdę szczęście pod Choinką?
Czy znów otrzymam rózgę?