Z radością przeżywając chwile
Uśmiechem witałam dzień
W garście łapiąc szczęścia cień
Jak niegdyś łapałam motyle
Ciepłem chciałam zdusić chłód
Nadal wierząc w iskrę miłości
Naiwna, bo wciąż wierzyłam w cud
W dwie połówki całości
Z trudem oparłam się rozpaczy
W zimnym łóżku uczucia schowałam
Udawałam szczęście, choć cierpiałam
Dziś wiem - mój ból niewiele znaczy
Miałam dość słuchania gorzkich słów
Na kartce napisałam “Żegnaj, bądź zdrów”
Uciekłam, bojąc się tej chwili
Zniknęło szczęście - zabrakło motyli
Na tym blogu znajdziecie zapis postępów dotyczący moich opowiadań. Po opowiadania zapraszam na mojego chomika. http://chomikuj.pl/White_Pigeon Wiersze, obrazki na bloga.
piątek, 25 lutego 2011
czwartek, 24 lutego 2011
Naiwna owieczka
W samotności umarła nadzieja
Mówią, że jesteś wszędzie
Wszechwiedzący i Wszechmogący
Gdzie wtedy byłeś?
Zakładałeś się z Szatanem o wiarę
Twoje dzieci - naiwne owieczki
Myślą, że ich nie skrzywdzisz
Już to zrobiłeś
Aniołowi podciąłeś skrzydła
Zrzuciłeś go z nieba - dla zabawy
Poddałeś próbie - tu na ziemi
W piekle niewinnych dusz
Błądzę, ale nadal wierzę
W Twoje opamiętanie
W grzechów odpuszczenie
Wierzę, że mnie kochasz - Panie.
Mówią, że jesteś wszędzie
Wszechwiedzący i Wszechmogący
Gdzie wtedy byłeś?
Zakładałeś się z Szatanem o wiarę
Twoje dzieci - naiwne owieczki
Myślą, że ich nie skrzywdzisz
Już to zrobiłeś
Aniołowi podciąłeś skrzydła
Zrzuciłeś go z nieba - dla zabawy
Poddałeś próbie - tu na ziemi
W piekle niewinnych dusz
Błądzę, ale nadal wierzę
W Twoje opamiętanie
W grzechów odpuszczenie
Wierzę, że mnie kochasz - Panie.
W pojedynkę
Jak wiele jeszcze zniosę
Ile razy muszę próbować
Przyznaję - wina jest moja
Tak trudno o wybaczenie
Zamykam oczy i widzę
Popełnione dawniej błędy
Uśmiechy zamienione w łzy
Zaciśnięte w pięści dłonie
Ile razy mogę przepraszać
By serce twarde jak lód zmiękło
By oczy znów zabłysły szczęściem
Czy tak jeszcze kiedyś będzie
Odchodząc powiedziałeś, że
“Jedynka jest najbardziej samotną z liczb”
Ile razy muszę próbować
Przyznaję - wina jest moja
Tak trudno o wybaczenie
Zamykam oczy i widzę
Popełnione dawniej błędy
Uśmiechy zamienione w łzy
Zaciśnięte w pięści dłonie
Ile razy mogę przepraszać
By serce twarde jak lód zmiękło
By oczy znów zabłysły szczęściem
Czy tak jeszcze kiedyś będzie
Odchodząc powiedziałeś, że
“Jedynka jest najbardziej samotną z liczb”
środa, 23 lutego 2011
Pielgrzym bez serca
Gdzie podziewa sens życia
Gdy bez celu błądzisz
Ścieżkami istnienia
Gdzie podziewa się odwaga
Gdy uciekasz w strachu
Widząc cudzą krzywdę
Zamykasz się w sobie
Tam nikt cię nie zrani
Nikt nie złamie serca
Najłatwiej zamknąć oczy
By nie widzieć cudzych łez
Smutek cię nie obchodzi
Powiedz, co to za życie
Gdy wyrzekasz się uczuć
I w pustce widzisz sens
Powiedz, jak długo wytrwasz
Odwracając się od ludzi
Samotny pielgrzym - bez serca
Gdy bez celu błądzisz
Ścieżkami istnienia
Gdzie podziewa się odwaga
Gdy uciekasz w strachu
Widząc cudzą krzywdę
Zamykasz się w sobie
Tam nikt cię nie zrani
Nikt nie złamie serca
Najłatwiej zamknąć oczy
By nie widzieć cudzych łez
Smutek cię nie obchodzi
Powiedz, co to za życie
Gdy wyrzekasz się uczuć
I w pustce widzisz sens
Powiedz, jak długo wytrwasz
Odwracając się od ludzi
Samotny pielgrzym - bez serca
wtorek, 22 lutego 2011
Żegnaj
Patrzę jak odchodzisz
Macham Ci na pożegnanie
Przecież wrócisz, prawda?
“Żegnaj” nie musi znaczyć
Że naprawdę mnie porzucasz
To był twój wybór - Ukochany
Powiedz mi, dlaczego?
Gdzie podziała się miłość?
Zwykłeś nazywać mnie ogniem
Przy mnie mogłeś się ogrzać
Jak mogłeś mnie zostawić?
To był twój wybór - Ukochany
Jeśli zależy Ci na łzach - będę płakać
Przecież Cię kocham
Jeśli chcesz, zmienię swe zwyczaje
Wiedz, że zrobię wszystko
By znów zasnąć w Twych objęciach
To był twój wybór - Ukochany
Tak bardzo chciałabym zapomnieć
Lecz wszystko mi o Tobie przypomina
Zapach pościeli, biel sufitu nad moim łóżkiem
Gdzie podział się mój uśmiech?
Bez Ciebie nie potrafię być szczęśliwa
To był twój wybór - Ukochany
Wiem, że kiedyś tęsknota minie
Czerń i szarość odejdą
Tak jak Ty odszedłeś
Udowodniłeś, że nic nie trwa wiecznie
Lecz tak jest dobrze, Ukochany
Znów będę sobą - to mój wybór, żegnaj.
Macham Ci na pożegnanie
Przecież wrócisz, prawda?
“Żegnaj” nie musi znaczyć
Że naprawdę mnie porzucasz
To był twój wybór - Ukochany
Powiedz mi, dlaczego?
Gdzie podziała się miłość?
Zwykłeś nazywać mnie ogniem
Przy mnie mogłeś się ogrzać
Jak mogłeś mnie zostawić?
To był twój wybór - Ukochany
Jeśli zależy Ci na łzach - będę płakać
Przecież Cię kocham
Jeśli chcesz, zmienię swe zwyczaje
Wiedz, że zrobię wszystko
By znów zasnąć w Twych objęciach
To był twój wybór - Ukochany
Tak bardzo chciałabym zapomnieć
Lecz wszystko mi o Tobie przypomina
Zapach pościeli, biel sufitu nad moim łóżkiem
Gdzie podział się mój uśmiech?
Bez Ciebie nie potrafię być szczęśliwa
To był twój wybór - Ukochany
Wiem, że kiedyś tęsknota minie
Czerń i szarość odejdą
Tak jak Ty odszedłeś
Udowodniłeś, że nic nie trwa wiecznie
Lecz tak jest dobrze, Ukochany
Znów będę sobą - to mój wybór, żegnaj.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Nagle mężczyzna zaśmiał się i zdjął z siebie szarą koszulkę. Wówczas ujrzałam jak z jego nagich łopatek wyrastają skrzydła i byłam niemal pewna, że sprawia mu to ból. Mężczyzna jednak po raz kolejny roześmiał się złowrogo i odwrócił w moją stronę jednym olbrzymim skrzydłem, osłaniając przede mną twarz.
_____________________________________________________http://chomikuj.pl/White_Pigeon Poleć znajomym II CZĘŚĆ TAJEMNICY KRUKA JUŻ NA MOIM CHOMIKU
_____________________________________________________http://chomikuj.pl/White_Pigeon Poleć znajomym II CZĘŚĆ TAJEMNICY KRUKA JUŻ NA MOIM CHOMIKU
poniedziałek, 14 lutego 2011
krótka notka
Hej Wam.
Mam nadzieję, że dobrze wiecie kochane Czytelniczki, że Was uwielbiam i to się nie zmieni. Wszystkie osoby, które czytają moje opowiadania ( wątpię, żeby czytał to jakiś faacet, a w szczególności ff-y- niestety) są wprost cudowne, ale...
przechodzę chyba przez stan lekkiego załamania i krótko mówiąc mam na wszystko wyj***. Po prostu nie potrafię skupić się na tym co robię. Również emocjonalnie czuję się jakby moja bateria się wyczerpała, więc pisanie idzie mi do dupy - jedyne co mogę to bezmyślnie gapić się w monitor.
Przepraszam Was za opóźnienia z rozdziałami i II częścią Kruka i czegokolwiek innego. Po prostu nie mam siły pisać i nie czuję się z tym dobrze. Nie twierdzę bynajmniej, że mam zamiar przestać pisać. Chyba potrzeba mi krótka przerwa od tego wszystkiego, powinnam się wyluzować i odpocząć, ponieważ czuje się wyczerpana.
Na pocieszenie macie tutaj dwa wiersze....
Zamykam serce
Otoczona srebrnym blaskiem księżyca
Czując na sobie dotyk nocnego chłodu
Obserwuję ciemność, która jak płaszcz
Otula wdzięcznie moje miejsca ukochane
Wsłuchując się w ciszę
Niemy szept zimowego wiatru
Krzyczy mroźnym oddechem
Że to nie jest miejsce dla mnie
Zatem gdzie powinnam odejść
Gdzie powinnam udać się tej nocy
By szczęścia zaznać, choć odrobiny
By poczuć ciepło, choć przez chwilę
Gdzie znajdę odpowiednie miejsce
Wsłuchując się w ciszę
W otchłań mroku cofam się powoli
Ściskając dłoń nocy w swojej dłoni
Milczenie pożera mnie, trawi od środka
Znów nie wiem co ze sobą zrobić
Czy zastanawiałeś się kiedyś
Dlaczego samotność tak boli?
Mam nadzieję, że dobrze wiecie kochane Czytelniczki, że Was uwielbiam i to się nie zmieni. Wszystkie osoby, które czytają moje opowiadania ( wątpię, żeby czytał to jakiś faacet, a w szczególności ff-y- niestety) są wprost cudowne, ale...
przechodzę chyba przez stan lekkiego załamania i krótko mówiąc mam na wszystko wyj***. Po prostu nie potrafię skupić się na tym co robię. Również emocjonalnie czuję się jakby moja bateria się wyczerpała, więc pisanie idzie mi do dupy - jedyne co mogę to bezmyślnie gapić się w monitor.
Przepraszam Was za opóźnienia z rozdziałami i II częścią Kruka i czegokolwiek innego. Po prostu nie mam siły pisać i nie czuję się z tym dobrze. Nie twierdzę bynajmniej, że mam zamiar przestać pisać. Chyba potrzeba mi krótka przerwa od tego wszystkiego, powinnam się wyluzować i odpocząć, ponieważ czuje się wyczerpana.
Na pocieszenie macie tutaj dwa wiersze....
Za towarzystwo obrałam sobie ciszę
Wzdychając do niespełnionych marzeń
Wyobrażam sobie własny uśmiech
Którego nikt nie widział od dawna
Myślę, że tak będzie lepiej…
Dla ciebie i dla mnie
W drżącą dłoń chwytam długopis
Wyciągając ozdobny papier
Piszę jedno krótkie słowo
Zwyczajne “kocham”
Choć nie jestem pewna…
Czy to wciąż aktualne
Zamykam zmęczone powieki
Próbując przypomnieć sobie
Czasy kiedy jeszcze coś czułam
Kiedy potrafiłam zaufać
Wiem, że to odeszło
Tego już nie ma
Otwieram z westchnieniem oczy
Ciche łzy spływają po policzkach
Wypuszczam z drżącej dłoni długopis
Bo nie wiem jak mam się przyznać
Niemy krzyk wyrywa się z mych ust
I z trzaskiem zamykają się bramy mego serca
Wzdychając do niespełnionych marzeń
Wyobrażam sobie własny uśmiech
Którego nikt nie widział od dawna
Myślę, że tak będzie lepiej…
Dla ciebie i dla mnie
W drżącą dłoń chwytam długopis
Wyciągając ozdobny papier
Piszę jedno krótkie słowo
Zwyczajne “kocham”
Choć nie jestem pewna…
Czy to wciąż aktualne
Zamykam zmęczone powieki
Próbując przypomnieć sobie
Czasy kiedy jeszcze coś czułam
Kiedy potrafiłam zaufać
Wiem, że to odeszło
Tego już nie ma
Otwieram z westchnieniem oczy
Ciche łzy spływają po policzkach
Wypuszczam z drżącej dłoni długopis
Bo nie wiem jak mam się przyznać
Niemy krzyk wyrywa się z mych ust
I z trzaskiem zamykają się bramy mego serca
Samotność
Czując na sobie dotyk nocnego chłodu
Obserwuję ciemność, która jak płaszcz
Otula wdzięcznie moje miejsca ukochane
Wsłuchując się w ciszę
Niemy szept zimowego wiatru
Krzyczy mroźnym oddechem
Że to nie jest miejsce dla mnie
Zatem gdzie powinnam odejść
Gdzie powinnam udać się tej nocy
By szczęścia zaznać, choć odrobiny
By poczuć ciepło, choć przez chwilę
Gdzie znajdę odpowiednie miejsce
Wsłuchując się w ciszę
W otchłań mroku cofam się powoli
Ściskając dłoń nocy w swojej dłoni
Milczenie pożera mnie, trawi od środka
Znów nie wiem co ze sobą zrobić
Czy zastanawiałeś się kiedyś
Dlaczego samotność tak boli?
Subskrybuj:
Posty (Atom)