piątek, 25 lutego 2011

Motyle

Z radością przeżywając chwile
Uśmiechem witałam dzień
W garście łapiąc szczęścia cień
Jak niegdyś łapałam motyle

Ciepłem chciałam zdusić chłód
Nadal wierząc w iskrę miłości
Naiwna, bo wciąż wierzyłam w cud
W dwie połówki całości

Z trudem oparłam się rozpaczy
W zimnym łóżku uczucia schowałam
Udawałam szczęście, choć cierpiałam
Dziś wiem - mój ból niewiele znaczy

Miałam dość słuchania gorzkich słów
Na kartce napisałam “Żegnaj, bądź zdrów”
Uciekłam, bojąc się tej chwili
Zniknęło szczęście - zabrakło motyli

czwartek, 24 lutego 2011

Naiwna owieczka

W samotności umarła nadzieja
Mówią, że jesteś wszędzie
Wszechwiedzący i Wszechmogący
Gdzie wtedy byłeś?

Zakładałeś się z Szatanem o wiarę
Twoje dzieci - naiwne owieczki
Myślą, że ich nie skrzywdzisz
Już to zrobiłeś

Aniołowi podciąłeś skrzydła
Zrzuciłeś go z nieba - dla zabawy
Poddałeś próbie - tu na ziemi
W piekle niewinnych dusz

Błądzę, ale nadal wierzę
W Twoje opamiętanie
W grzechów odpuszczenie
Wierzę, że mnie kochasz - Panie.

W pojedynkę

Jak wiele jeszcze zniosę
Ile razy muszę próbować
Przyznaję - wina jest moja
Tak trudno o wybaczenie

Zamykam oczy i widzę
Popełnione dawniej błędy
Uśmiechy zamienione w łzy
Zaciśnięte w pięści dłonie

Ile razy mogę przepraszać
By serce twarde jak lód zmiękło
By oczy znów zabłysły szczęściem
Czy tak jeszcze kiedyś będzie

Odchodząc powiedziałeś, że
“Jedynka jest najbardziej samotną z liczb”

środa, 23 lutego 2011

Pielgrzym bez serca

Gdzie podziewa sens życia
Gdy bez celu błądzisz
Ścieżkami istnienia

Gdzie podziewa się odwaga
Gdy uciekasz w strachu
Widząc cudzą krzywdę

Zamykasz się w sobie
Tam nikt cię nie zrani
Nikt nie złamie serca

Najłatwiej zamknąć oczy
By nie widzieć cudzych łez
Smutek cię nie obchodzi

Powiedz, co to za życie
Gdy wyrzekasz się uczuć
I w pustce widzisz sens

Powiedz, jak długo wytrwasz
Odwracając się od ludzi
Samotny pielgrzym - bez serca

wtorek, 22 lutego 2011

Żegnaj

Patrzę jak odchodzisz
Macham Ci na pożegnanie
Przecież wrócisz, prawda?
“Żegnaj” nie musi znaczyć
Że naprawdę mnie porzucasz

To był twój wybór - Ukochany

Powiedz mi, dlaczego?
Gdzie podziała się miłość?
Zwykłeś nazywać mnie ogniem
Przy mnie mogłeś się ogrzać
Jak mogłeś mnie zostawić?

To był twój wybór - Ukochany

Jeśli zależy Ci na łzach - będę płakać
Przecież Cię kocham
Jeśli chcesz, zmienię swe zwyczaje
Wiedz, że zrobię wszystko
By znów zasnąć w Twych objęciach

To był twój wybór - Ukochany

Tak bardzo chciałabym zapomnieć
Lecz wszystko mi o Tobie przypomina
Zapach pościeli, biel sufitu nad moim łóżkiem
Gdzie podział się mój uśmiech?
Bez Ciebie nie potrafię być szczęśliwa

To był twój wybór - Ukochany

Wiem, że kiedyś tęsknota minie
Czerń i szarość odejdą
Tak jak Ty odszedłeś
Udowodniłeś, że nic nie trwa wiecznie
Lecz tak jest dobrze, Ukochany

Znów będę sobą - to mój wybór, żegnaj.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Nagle mężczyzna zaśmiał się i zdjął z siebie szarą koszulkę. Wówczas ujrzałam jak z jego nagich łopatek wyrastają skrzydła i byłam niemal pewna, że sprawia mu to ból. Mężczyzna jednak po raz kolejny roześmiał się złowrogo i odwrócił w moją stronę jednym olbrzymim skrzydłem, osłaniając przede mną twarz.
_____________________________________________________
http://chomikuj.pl/White_Pigeon  Poleć znajomym II CZĘŚĆ TAJEMNICY KRUKA JUŻ NA MOIM CHOMIKU

poniedziałek, 14 lutego 2011

krótka notka

Hej Wam.

Mam nadzieję, że dobrze wiecie kochane Czytelniczki, że Was uwielbiam i to się nie zmieni. Wszystkie osoby, które czytają moje opowiadania ( wątpię, żeby czytał to jakiś faacet, a w szczególności ff-y- niestety) są wprost cudowne, ale...
przechodzę chyba przez stan lekkiego załamania i krótko mówiąc mam na wszystko wyj***. Po prostu nie potrafię skupić się na tym co robię. Również emocjonalnie czuję się jakby moja bateria się wyczerpała, więc pisanie idzie mi do dupy - jedyne co mogę to bezmyślnie gapić się w monitor.
Przepraszam Was za opóźnienia z rozdziałami i II częścią Kruka i czegokolwiek innego. Po prostu nie mam siły pisać i nie czuję się z tym dobrze. Nie twierdzę bynajmniej, że mam zamiar przestać pisać. Chyba potrzeba mi krótka przerwa od tego wszystkiego, powinnam się wyluzować i odpocząć, ponieważ czuje się wyczerpana.


Na pocieszenie macie tutaj dwa wiersze....

Zamykam serce


Za towarzystwo obrałam sobie ciszę
Wzdychając do niespełnionych marzeń
Wyobrażam sobie własny uśmiech
Którego nikt nie widział od dawna

Myślę, że tak będzie lepiej…
Dla ciebie i dla mnie

W drżącą dłoń chwytam długopis
Wyciągając ozdobny papier
Piszę jedno krótkie słowo
Zwyczajne “kocham”

Choć nie jestem pewna…
Czy to wciąż aktualne

Zamykam zmęczone powieki
Próbując przypomnieć sobie
Czasy kiedy jeszcze coś czułam
Kiedy potrafiłam zaufać

Wiem, że to odeszło
Tego już nie ma

Otwieram z westchnieniem oczy
Ciche łzy spływają po policzkach
Wypuszczam z drżącej dłoni długopis
Bo nie wiem jak mam się przyznać

Niemy krzyk wyrywa się z mych ust
I z  trzaskiem zamykają się bramy mego serca

 Samotność

Otoczona srebrnym blaskiem księżyca
Czując na sobie dotyk nocnego chłodu
Obserwuję ciemność, która jak płaszcz
Otula wdzięcznie moje miejsca ukochane

Wsłuchując się w ciszę

Niemy szept zimowego wiatru
Krzyczy mroźnym oddechem
Że to nie jest miejsce dla mnie
Zatem gdzie powinnam odejść

Gdzie powinnam udać się tej nocy
By szczęścia zaznać, choć odrobiny
By poczuć ciepło, choć przez chwilę
Gdzie znajdę odpowiednie miejsce

Wsłuchując się w ciszę

W otchłań mroku cofam się powoli
Ściskając dłoń nocy w swojej dłoni
Milczenie pożera mnie, trawi od środka
Znów nie wiem co ze sobą zrobić

Czy zastanawiałeś się kiedyś
Dlaczego samotność tak boli?