W samotności łzy spływają bez powodu
Niepowstrzymane moczą suchą skórę
I serce ściska się z nienazwanego żalu
Uczucia które boli i każe płakać
Powstałego zupełnie bez przyczyny
Nie wiem czy to księżyc w pełni
Działa na mnie tak żałośnie
Czy może mrok i wspomnienia
Obrazy minionej nocy
A może to smak twoich ust
Który wciąż czuje, tak słodki
Aromat twoich pocałunków
Które odeszły bez pożegnania
Wraz z nadejściem świtu
A może to oczy za którymi tęsknię
Głębia w której nigdy już nie utonę
Łzy spływają po policzkach
Bo wiem, że to był ostatni raz
Ostatni dotyk twoich warg
Ostatnie spojrzenie w moją stronę
Ostatnia nasza wspólna noc
Noc która dała mi nadzieję
Niestety słońce osuszyło
Jej ostatnią kroplę
Na tym blogu znajdziecie zapis postępów dotyczący moich opowiadań. Po opowiadania zapraszam na mojego chomika. http://chomikuj.pl/White_Pigeon Wiersze, obrazki na bloga.
środa, 29 grudnia 2010
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Tajemnica Kruka część I
Tajemnica Kruka
Świat który nas otacza pełen jest tajemnic. Małgorzata była przekonana, że zna mężczyzn, ale jednak się pomyliła. Intrygująca tajemnica, pociągające spojrzenia... przeznaczenie. Czy Małgorzata poznawszy prawdę zapragnie bronić się przed tym, co jest jej pisane,a może pozwoli, by jej los się wypełnił? ||
piątek, 24 grudnia 2010
:)
WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM !!!
W tym dniu radosnym oczekiwanym, gdzie gasną spory, goją się rany, życzę ci zdrowia, życzę miłości, niech mały Jezus w sercu zagości szczerości dusz, zapachu ciasta, przyjaźni, która jak miłość wzrasta, kochanej twarzy co rano budzi i w koło pełno życzliwych ludzi. Tego Nam życzę kochani środa, 22 grudnia 2010
Nie tak jakbym chciała.
Wstałam dzisiejszego ranka
Zdecydowanie zbyt późno
By ujrzeć wschodzące słońce
Płakałam piekącymi łzami
Bo zamiast miłości
W Twoich oczach
Ujrzałam nienawiść
Chciałam zniknąć
Pragnęłam odejść
Lecz Twój krzyk
Dzisiejszego ranka
Zabił mnie okrutnie
Moje serce pękło
Dusza została zmiażdżona
Dłonie trzęsły się w strachu
A oczy… oczy wylewały łzy
Krople których nie zauważałeś
Widząc ból na mojej twarzy
Krzyczałeś jeszcze głośniej
Dzisiejszego ranka zrozumiałam
Nie wszystko jest takie
Jakbym tego chciała
Zdecydowanie zbyt późno
By ujrzeć wschodzące słońce
Płakałam piekącymi łzami
Bo zamiast miłości
W Twoich oczach
Ujrzałam nienawiść
Chciałam zniknąć
Pragnęłam odejść
Lecz Twój krzyk
Dzisiejszego ranka
Zabił mnie okrutnie
Moje serce pękło
Dusza została zmiażdżona
Dłonie trzęsły się w strachu
A oczy… oczy wylewały łzy
Krople których nie zauważałeś
Widząc ból na mojej twarzy
Krzyczałeś jeszcze głośniej
Dzisiejszego ranka zrozumiałam
Nie wszystko jest takie
Jakbym tego chciała
niedziela, 19 grudnia 2010
Zwaliśmy miłością
Samotna łza spływa po rozgrzanym policzku
Tworząc drogę wprost z oczu do serca
Gdzie znika, by odrodzić się jak feniks
W kąciku oka i ponownie opaść w otchłań
Rodzi się i płynie, by umrzeć śmiercią tragiczną
Zrodzona w mych bólach i samotności
Sprawia, że chcę na kolanach błagać
Byś spojrzał na mnie tak jak dawniej
Byś powiedział słowa, których tak łaknę
Byś dotykał w sposób, jaki pragnę
Tworząc drogę wprost z oczu do serca
Gdzie znika, by odrodzić się jak feniks
W kąciku oka i ponownie opaść w otchłań
Rodzi się i płynie, by umrzeć śmiercią tragiczną
Zrodzona w mych bólach i samotności
Sprawia, że chcę na kolanach błagać
Byś spojrzał na mnie tak jak dawniej
Byś powiedział słowa, których tak łaknę
Byś dotykał w sposób, jaki pragnę
Łza znalazła siostrę bliźniaczkę
Ból rozerwał stęsknione serce
Za dotykiem i uśmiechem tęsknię
Za Twoim ciepłym słowem i radością
Tęsknię za tym, co zwaliśmy miłością
Strach przed samotnością
Czai się gdzieś na skraju umysłu
To przez niego serce bije mocniej
Dłonie pocą się i trzęsą nieświadomie
Wszystko staje w palących płomieniach
To właśnie on sprawia, że uciekasz
I kiedy patrzysz wprost w jego oczy
Stajesz się nagle słaba jak dziecko
Które potrzebuje pomocy, by przeżyć
Potrzebuje opieki, by nie przewrócić się
Gdy stawia swój pierwszy w życiu krok
I pierwsza osoba która zjawia się na twej drodze
Zdaje się tą, której potrzebowałaś przez całe życie
Wtedy mówisz słowa, które pragnie usłyszeć
Wszystko staje się jaśniejsze, a ciemność odchodzi
Nie giniesz już w mroku samotnego życia
Nagle okazuje się, że to nie słońce wzeszło
Jedynie ktoś oślepił Cię światłem latarni
A ona przecież kiedyś zgaśnie
Pewnego dnia stajesz przed lustrem
Spoglądasz w swoje zmęczone oczy
I po wielu wspólnych latach
Zdajesz sobie nagle sprawę
Że strach przed samotnością
Tak łatwo pomylić z miłością.
To przez niego serce bije mocniej
Dłonie pocą się i trzęsą nieświadomie
Wszystko staje w palących płomieniach
To właśnie on sprawia, że uciekasz
I kiedy patrzysz wprost w jego oczy
Stajesz się nagle słaba jak dziecko
Które potrzebuje pomocy, by przeżyć
Potrzebuje opieki, by nie przewrócić się
Gdy stawia swój pierwszy w życiu krok
I pierwsza osoba która zjawia się na twej drodze
Zdaje się tą, której potrzebowałaś przez całe życie
Wtedy mówisz słowa, które pragnie usłyszeć
Wszystko staje się jaśniejsze, a ciemność odchodzi
Nie giniesz już w mroku samotnego życia
Nagle okazuje się, że to nie słońce wzeszło
Jedynie ktoś oślepił Cię światłem latarni
A ona przecież kiedyś zgaśnie
Pewnego dnia stajesz przed lustrem
Spoglądasz w swoje zmęczone oczy
I po wielu wspólnych latach
Zdajesz sobie nagle sprawę
Że strach przed samotnością
Tak łatwo pomylić z miłością.
środa, 15 grudnia 2010
Za późno
Noc przykryła świat kocem bez gwiazd
Lodowatym jak śnieg i twój nikły dotyk
I Łzy spływające po moich policzkach
Zamarzają gdzieś na dnie twojego serca
Twoje usta milczą jak zaklęte
Łkam cichutko w dłonie - ty się odwracasz
Krzyczę - ty każesz mi zamilknąć
Uciekam - ty mnie nie gonisz
I wszystko traci sens
Nawet słowa
Wracam nie mogąc bez Ciebie żyć
Nawet jeśli wszystko jest szare i ziemne
Nawet jeśli serce pęka w rozpaczy
Nawet jeśli wiem, że nasz związek tylko rani
Wracam, ponieważ bez Ciebie tracę oddech
I przez chwilę wszystko jest dobrze
Całujesz, dotykach, mimo to wciąż milczysz
Ja czekam na dwa magiczne słowa
Które nigdy nie nadchodzą
W cierpieniu siadam na łóżku i płaczę
Jakbym straciła ostatnią kroplę nadziei
A stara melodia wciąż powraca i zabija
Nie widzę twojej twarzy - jedynie plecy
W swoim chłodzie zachowujesz się tak
Jakbym istnieć dla Ciebie przestała
Łkam cicho w poduszkę - ty się śmiejesz
Kiedy przestaję - ty rozdrapujesz rany
Klękam przed Tobą błagając o miłość
O te dwa piękne słowa, których potrzebuję
Ty mnie odpychasz, tak jakbym była nikim
W koło ta sama melodia
Te same słowa
Bez znaczenia
To co się we mnie tliło - umiera
Ty wciąż depczesz moje serce
Coraz mocniej, coraz bardziej
Jednak nie płaczę jak dawniej
Twoje ramiona przestają być niebem
Stają się piekłem, z którego uciec pragnę
Więc chwytam pustą walizkę
Która przypomina teraz moje serce
Chowam nasze zdjęcie na jej dnie
Bym nie zapomniała jak mnie raniłeś
Bo wiem, nie ma już nic co mogłabym ratować
Mówię, że odchodzę - ty się śmiejesz
Lecz kiedy zauważasz walizkę w mej dłoni
Twe serce obdarte z uczuć zaczyna ponownie bić
Gdy nie widzisz w moich oczach strachu przed życiem
Wszystko się zmienia - śmiech staje się łzami
Dwa magiczne słowa - te na które czekałam
Wypływają z twoich ust jak balsam
Szkoda, że teraz są bez znaczenia
Chwytasz mnie za rękę błagając bym została
Już nie śmiejesz się z mojego cierpienia
Chowasz twarz w dłoniach, kiedy mówię
Że to co kiedyś nazywałam darem niebios
Teraz stało się klątwą, piekłem z którego uciekam
Zamykam za sobą drzwi i palę wszelkie mosty
Zbyt długo czekałam - za późno na miłość.
piątek, 10 grudnia 2010
Wiersze
Pustka
Pusta w środkuObdarta z uczuć
I marzeń
Próbuję wymazać
Z pamięci
I z serca
Przeszłość
Nasze błędy
Pocałunki
Marzenia
Plany
Dotyk
Twych rąk
Twoje słowa
Wzloty i upadki
Próbuję zapomnieć
Że kiedykolwiek istniał
Nasz wspólny świat
Próbuję żyć
Tak jak dawniej
Zanim Cię spotkałam
Pustka w sercu
Sprawia
Że już nie płaczę
Zmiany
Boję się spojrzeć w lustro
Świat się zmienia, a ja razem z nim
Ogień w moich oczach powoli gaśnie
Uśmiech zmienia się w smutku grymas
I nic nie jest takie jak dawniej
Gdy byłeś tam, gdzie cię nie ma
Wiersze idealnie pasujące do pewnej części mojego nowego opowiadania, które może kiedyś Wam pokarzę.
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Miniaturka
Hej :) Zapraszam serdecznie na III część "Żyjąc dzięki nadziei", czyli "Promyk nadziei". Po utracie ukochanej Wampir traci ochotę na dalszą egzystencję, od zupełnego zobojętnienia na świat, ratuje go jedynie nadzieja skrywana gdzieś głęboko w cichym sercu i świadomość, że córka potrzebuje go jak nigdy dotąd. Promyk nadziei podsycony zostaje przez głębię czekoladowych oczu, które powracają do niego pewnego dnia jak sen...
piątek, 3 grudnia 2010
Babysitter 19
Przepraszam za niedotrzymanie terminu, niestety brak weny ukierunkowanej aktualnie na to opowiadanie dał się we znaki. Postaram się to naprawić w przyszłym tygodniu :)
"Krwawe łzy" ( II część miniaturki "Żyjąc dzięki nadziei"
"Przysięgła sobie, że gra którą od tej chwili będzie prowadzić u ich boku będzie o wiele bardziej okrutna niż ta, którą oni przedsięwzięli, by zdobyć ją w swoje szranki. Zdobędzie ich zaufanie, a następnie zniszczy w najokrutniejszy sposób. Nawet jeśli miałaby to zrobić w samotnej walce. Nawet jeśli miałaby podczas tego starcia stracić życie."
Kolejna część mojej "fantastycznej" miniaturki.
Istnieje pewna legenda głosząca o nadejściu TEJ o której obecna władza nie chce nawet wspominać.To ONA ma zwalczyć tyranię i okrucieństwo obecnie rządzących - czy legenda okaże się prawdą?
SPECJALNE PODZIĘKOWANIA DLA SYLWII (JGU) ZA POMOC PRZY TWORZENIU MINIATURKI I NADZÓR NAD BŁĘDAMI :)
Liczę na komentarze z Waszej strony, gdyż nie jestem pewna, czy powinnam to kontynuować :)
Kolejna część mojej "fantastycznej" miniaturki.
Istnieje pewna legenda głosząca o nadejściu TEJ o której obecna władza nie chce nawet wspominać.To ONA ma zwalczyć tyranię i okrucieństwo obecnie rządzących - czy legenda okaże się prawdą?
SPECJALNE PODZIĘKOWANIA DLA SYLWII (JGU) ZA POMOC PRZY TWORZENIU MINIATURKI I NADZÓR NAD BŁĘDAMI :)
Liczę na komentarze z Waszej strony, gdyż nie jestem pewna, czy powinnam to kontynuować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)