Z radością przeżywając chwile
Uśmiechem witałam dzień
W garście łapiąc szczęścia cień
Jak niegdyś łapałam motyle
Ciepłem chciałam zdusić chłód
Nadal wierząc w iskrę miłości
Naiwna, bo wciąż wierzyłam w cud
W dwie połówki całości
Z trudem oparłam się rozpaczy
W zimnym łóżku uczucia schowałam
Udawałam szczęście, choć cierpiałam
Dziś wiem - mój ból niewiele znaczy
Miałam dość słuchania gorzkich słów
Na kartce napisałam “Żegnaj, bądź zdrów”
Uciekłam, bojąc się tej chwili
Zniknęło szczęście - zabrakło motyli
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz