poniedziałek, 14 lutego 2011

krótka notka

Hej Wam.

Mam nadzieję, że dobrze wiecie kochane Czytelniczki, że Was uwielbiam i to się nie zmieni. Wszystkie osoby, które czytają moje opowiadania ( wątpię, żeby czytał to jakiś faacet, a w szczególności ff-y- niestety) są wprost cudowne, ale...
przechodzę chyba przez stan lekkiego załamania i krótko mówiąc mam na wszystko wyj***. Po prostu nie potrafię skupić się na tym co robię. Również emocjonalnie czuję się jakby moja bateria się wyczerpała, więc pisanie idzie mi do dupy - jedyne co mogę to bezmyślnie gapić się w monitor.
Przepraszam Was za opóźnienia z rozdziałami i II częścią Kruka i czegokolwiek innego. Po prostu nie mam siły pisać i nie czuję się z tym dobrze. Nie twierdzę bynajmniej, że mam zamiar przestać pisać. Chyba potrzeba mi krótka przerwa od tego wszystkiego, powinnam się wyluzować i odpocząć, ponieważ czuje się wyczerpana.


Na pocieszenie macie tutaj dwa wiersze....

Zamykam serce


Za towarzystwo obrałam sobie ciszę
Wzdychając do niespełnionych marzeń
Wyobrażam sobie własny uśmiech
Którego nikt nie widział od dawna

Myślę, że tak będzie lepiej…
Dla ciebie i dla mnie

W drżącą dłoń chwytam długopis
Wyciągając ozdobny papier
Piszę jedno krótkie słowo
Zwyczajne “kocham”

Choć nie jestem pewna…
Czy to wciąż aktualne

Zamykam zmęczone powieki
Próbując przypomnieć sobie
Czasy kiedy jeszcze coś czułam
Kiedy potrafiłam zaufać

Wiem, że to odeszło
Tego już nie ma

Otwieram z westchnieniem oczy
Ciche łzy spływają po policzkach
Wypuszczam z drżącej dłoni długopis
Bo nie wiem jak mam się przyznać

Niemy krzyk wyrywa się z mych ust
I z  trzaskiem zamykają się bramy mego serca

 Samotność

Otoczona srebrnym blaskiem księżyca
Czując na sobie dotyk nocnego chłodu
Obserwuję ciemność, która jak płaszcz
Otula wdzięcznie moje miejsca ukochane

Wsłuchując się w ciszę

Niemy szept zimowego wiatru
Krzyczy mroźnym oddechem
Że to nie jest miejsce dla mnie
Zatem gdzie powinnam odejść

Gdzie powinnam udać się tej nocy
By szczęścia zaznać, choć odrobiny
By poczuć ciepło, choć przez chwilę
Gdzie znajdę odpowiednie miejsce

Wsłuchując się w ciszę

W otchłań mroku cofam się powoli
Ściskając dłoń nocy w swojej dłoni
Milczenie pożera mnie, trawi od środka
Znów nie wiem co ze sobą zrobić

Czy zastanawiałeś się kiedyś
Dlaczego samotność tak boli?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz