niedziela, 19 grudnia 2010

Zwaliśmy miłością

Samotna łza spływa po rozgrzanym policzku
Tworząc drogę wprost z oczu do serca
Gdzie znika, by odrodzić się jak feniks
W kąciku oka i ponownie opaść w otchłań
Rodzi się i płynie, by umrzeć śmiercią tragiczną

Zrodzona w mych bólach i samotności
Sprawia, że chcę na kolanach błagać
Byś spojrzał na mnie tak jak dawniej
Byś powiedział słowa, których tak łaknę
Byś dotykał w sposób, jaki pragnę


Łza znalazła siostrę bliźniaczkę
Ból rozerwał stęsknione serce
Za dotykiem i uśmiechem tęsknię
Za Twoim ciepłym słowem i radością
Tęsknię za tym, co zwaliśmy miłością

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz