niedziela, 19 grudnia 2010

Strach przed samotnością

Czai się gdzieś na skraju umysłu
To przez niego serce bije mocniej
Dłonie pocą się i trzęsą nieświadomie
Wszystko staje w palących płomieniach
To właśnie on sprawia, że uciekasz

I kiedy patrzysz wprost w jego oczy
Stajesz się nagle słaba jak dziecko
Które potrzebuje pomocy, by przeżyć
Potrzebuje opieki, by nie przewrócić się
Gdy stawia swój pierwszy w życiu krok

I pierwsza osoba która zjawia się na twej drodze
Zdaje się tą, której potrzebowałaś przez całe życie
Wtedy mówisz słowa, które pragnie usłyszeć
Wszystko staje się jaśniejsze, a ciemność odchodzi
Nie giniesz już w mroku samotnego życia

Nagle okazuje się, że to nie słońce wzeszło
Jedynie ktoś oślepił Cię światłem latarni
A ona przecież kiedyś zgaśnie

Pewnego dnia stajesz przed lustrem
Spoglądasz w swoje zmęczone oczy
I po wielu wspólnych latach
Zdajesz sobie nagle sprawę
Że strach przed samotnością
Tak łatwo pomylić z miłością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz