Kiedyś murami odgradzaliśmy się od świata
We dwoje siadaliśmy w czterech ścianach
Rozprawiając o naszym wielkim uczuciu
W kominku spalała się nasza namiętność
Każdego dnia ogień między nami wzrastał
W naszym domku i w sercach naszych
Gorące pocałunki, dotyk czułych dłoni
I słowa, które dźwiękiem pieściły duszę
Wszystko było wręcz zbyt idealne
Byłam szczęśliwa w twych ramionach
Po prostu byłam.
Nie dostrzegłam w porę opadających murów
Cieni ludzi przenikających do naszego świata
W końcu zaczynało brakować powietrza
Ogień naszej miłości powoli przygasał
Szeleszcząc opadły płatki zasuszonej róży
Jakaś kobieta ukradła iskrę z twego serca
Dłonie stały się szorstkie, a pocałunki zimne
I słodkich słów zabrakło między nami
Aż pewnego dnia zamilkłeś
Płakałam patrząc na gruzy naszych murów
Płakałam widząc ludzi depczących popioły
Zacierałam dłonie próbując się rozgrzać
Ale zima między nami stała się zbyt sroga
Goniłam twój cień w śnieżycy, wołałam
Jednak ty goniłeś uśmiech złodziejki
Zamknęłam oczy opadając w śnieg
Czułam jak moje serce skuwa lód
Tlący się we mnie ogień zgasł
Przestałam wierzyć w miłość
Myślę, że dobrze się stało
Kamiennego serca
Nikt nie zrani
We dwoje siadaliśmy w czterech ścianach
Rozprawiając o naszym wielkim uczuciu
W kominku spalała się nasza namiętność
Każdego dnia ogień między nami wzrastał
W naszym domku i w sercach naszych
Gorące pocałunki, dotyk czułych dłoni
I słowa, które dźwiękiem pieściły duszę
Wszystko było wręcz zbyt idealne
Byłam szczęśliwa w twych ramionach
Po prostu byłam.
Nie dostrzegłam w porę opadających murów
Cieni ludzi przenikających do naszego świata
W końcu zaczynało brakować powietrza
Ogień naszej miłości powoli przygasał
Szeleszcząc opadły płatki zasuszonej róży
Jakaś kobieta ukradła iskrę z twego serca
Dłonie stały się szorstkie, a pocałunki zimne
I słodkich słów zabrakło między nami
Aż pewnego dnia zamilkłeś
Płakałam patrząc na gruzy naszych murów
Płakałam widząc ludzi depczących popioły
Zacierałam dłonie próbując się rozgrzać
Ale zima między nami stała się zbyt sroga
Goniłam twój cień w śnieżycy, wołałam
Jednak ty goniłeś uśmiech złodziejki
Zamknęłam oczy opadając w śnieg
Czułam jak moje serce skuwa lód
Tlący się we mnie ogień zgasł
Przestałam wierzyć w miłość
Myślę, że dobrze się stało
Kamiennego serca
Nikt nie zrani
Piękny wiersz z historią w tle. Czekam na kolejny czar jaki rzucisz na nas ;)
OdpowiedzUsuń