Znów zamknięta w ciszy myślę o tobie
Rozkoszuję się kolorem oczu twoich
Które tak pięknie wyryły mi się w pamięci
I pragnę powrócić do czasów, gdy się uśmiechałeś
Już nawet nie pamiętam dźwięku twojego chichotu
Ani sposobu w jaki, w szczęściu układały się twoje usta
Zatarły się w pamięci słowa, zapewniające mnie o miłości
Czy ona wygasła smagana wiatrem wspólnej codzienności?
Czy jeszcze pragniesz brać mnie w ramiona jak dawniej?
A może wiara w miłość przestała mieć dla ciebie znaczenie?
Nie wiem kochany, wiem za to że
Już nie patrzysz na mnie tak jak wtedy
A Twoje usta nie śmieją się na mój widok
Czy tak właśnie wygląda koniec?
Właściwie nikt nie obiecywał mi
Że miłość nie przyniesie bólu
Rozkoszuję się kolorem oczu twoich
Które tak pięknie wyryły mi się w pamięci
I pragnę powrócić do czasów, gdy się uśmiechałeś
Już nawet nie pamiętam dźwięku twojego chichotu
Ani sposobu w jaki, w szczęściu układały się twoje usta
Zatarły się w pamięci słowa, zapewniające mnie o miłości
Czy ona wygasła smagana wiatrem wspólnej codzienności?
Czy jeszcze pragniesz brać mnie w ramiona jak dawniej?
A może wiara w miłość przestała mieć dla ciebie znaczenie?
Nie wiem kochany, wiem za to że
Już nie patrzysz na mnie tak jak wtedy
A Twoje usta nie śmieją się na mój widok
Czy tak właśnie wygląda koniec?
Właściwie nikt nie obiecywał mi
Że miłość nie przyniesie bólu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz