- Jak wielką cenę jesteś zdolny zapłacić za jej życie?
- Wszystko! - załkał chłopiec chowając twarz w dłoniach - tylko ona mi została!
- Mogę ją uratować, ale przez wiele lat nie będziecie mogli się spotkać. Będzie musiała zostać ze mną. - powiedziałam z trudem powstrzymując łzy. Byłam bardzo miękka jak na wampira. Uczuciowa niemal tak bardzo, jak zwykły śmiertelnik.
- Nie ważne - odpowiedział hardo chłopiec - kiedyś i tak ją spotkam. Rodzice kazali mi ją chronić.
Chwyciłam w dłoń jego nóż, lecz rękojeść stworzona ze specjalnego materiału jedynie poparzyła moją skórę. Nie byłam w stanie sama przebić sobie jednej z żył, więc spojrzałam pytająco na chłopca, po czym wyciągnęłam w jego stronę nadgarstek i rozkazałam:
- Przetnij.
- Ale ja nie mogę pani zranić, pani jest dobra… to mogłoby panią zabić.
- Jestem dzieckiem czystej krwi maleńki - zaśmiałam się smutno - będę cierpiała najwyżej kilka dni, nie umrę.
- Obiecuje pani? - zapytał chłopiec ściskając w dłoni rękojeść noża - nie chcę, by pani umarła. Pani jest dobra.
_________________________________________________________________________
TAK JAK OBIECAŁAM - KRÓTKI FRAGMENT Z PROLOGU OPOWIADANIA :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz