Jak na razie moje kochane odzyskałam internet (jak widać) jakieś cztery dni temu, więc powoli wracam do życia starając się odzyskać wenę. Jak na razie mam jedynie 1/4 tego co chciałam zamieścić w rozdziale, ale jakoś wena odleciała.
Mała zapowiedź dla was:
"Mężczyzna zamknął oczy przypominając sobie czas, gdy w ten sam sposób tulił do siebie inną kobietę. Melody szeptała wówczas jakieś niezrozumiałe słowa w jego klatkę piersiową. Często mówiła przez sen, zazwyczaj o tym, jak bardzo kocha jego i córkę, jednak zdarzały się dni, że kobieta płakała wzywając wtedy swoją ciotkę i krzycząc coś niezrozumiale. Czasem wydawało mu się nawet, że krzyczy, by zostawili jej siostrę. Jednak wiedział dobrze, że nie miała siostry, a jej ciotka zaginęła wiele lat wcześniej wraz ze swoim mężem i dwiema córeczkami. Może to je nazywała siostrami? Przez chwilę miał nawet wrażenie, że ma przed oczami jej twarz z najmniejszymi szczegółami. Jej piękne, czekoladowe oczy, które były podobno domeną kobiet w jej rodzinie, malinowe, pełne usta i uśmiech, który rozświetlał jej twarz niczym maleńkie, prywatne słońce. Czasem nawet miał wrażenie, że wciąż wyglądała tak, jak wtedy, gdy widział ją po raz pierwszy - roześmiana nastolatka z milionem pomysłów na godzinę, lecz nutką smutku w oczach.
Dopiero teraz uzmysłowił sobie, że Bella ma niemal ten sam wyraz twarzy, a uśmiech rozświetla w podobny sposób jej osobę, dlatego tak pragnął, aby się uśmiechała. Nieustannie. "
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz